
|
|
s e
b a s
t i a n
n i k
i e l |
|
|
o
m n i e: |

Jaskinia Malinowska 02.07.2010.

Raptawicka Turnia 02.07.2009.

Malinowska Skała 02.07.2010.

Klimczok 22.04.2011.
|
Garść faktów:
34 lata, urodzony 17.01.1977. w Bielsku - Białej. Absolwent liceum
plastycznego.
Zainteresowania:
turystyka
górska, oraz wysokogórska, wspinaczka,
fotografia, poezja, literatura górska, informatyka.
Ulubione
góry:
każde, z naciskiem na Tatry
Moje
organizacje:
KW
Warszawa
SCHNB
(Stowarzyszenie Chorych na Borelioze)
Nagrody -
osiągnięcia:
Odznaki:
odznaka Siedmio milowe buty PTTK: srebrna i złota
odznaki GOT PTTK: popularna, mała brązowa, mała srebrna, mała złota
Moja
ulubiona
maksyma:
"Lepiej
być przez jeden dzień
tygrysem niż przez tysiąc owcą" - przysłowie tybetańskie
Powyższa
maksyma
chyba w najtrafniejszy sposób oddaje moją życiową filozofię.
Zarówno w górach, jak i w życiu codziennym,
staram się
dawać z siebie wszystko. Góry są moją pasją i miejscem gdzie
odnajduję prawdziwego siebie. Mój kontakt z nimi zaczął się
bardzo wcześniej bo już w wieku trzech lat, od pierwszych
krótkich wypraw w pobliskie mi góry Beskidu
Śląskiego, z
moim Tatom. Dzięki niemu je poznałem i z nim
eksplorowałem do momentu
gdy w wieku kilkunastu latzacząłem je
odkrywać na nowo sam. Poznałem i
przeszedłem większość z gór Polski, jednak od momentu gdy po
raz
pierwszy, w wieku kilku lat zobaczyłem Tatry czułem że to do nich
będzie należeć moje serce. I tak właściwie pozostało do dziś, choć
aktualnie ze względu zły stan zdrowia, spowodowany uszkodzieniem
kręgosłupa, oraz trapiącą mnie przewlekłą chorbą zakaźną boreliozą, nie
mogę być w nich tak
często, ani w takim stopniu ich poznawać jak bym tego pragnął.
|
|
|
m o j a h i s t o r i
a w a l k i z c h o r o b ą: |

Trzy Kopce 17.01.2009.

Błatnia 13.06.2010.

Jaskinia Trzy Kopce 29.08.2009.

Babia Góra 03.08.2010.

Zakopanem 22.08.2009.

W dordze na Giewont 12.01.1998.

Czarny Staw Gąsienicowy-styczeń
1994

Trzy Korony (Pieniny) lato - 1990

Krywań - lato 1995

Siodłowa Perć 20.01.2008.

Przed Wielką Raczą - 17.08.2011.

Przełęcz Pod Orłem - 18.08.2011.

Szyndzielnia 16.10.2011.
 |
Wiosną,
2005 roku uległem wypadkowi, który całkowicie odmienił
mój los, pociągając za sobą lawinę zdarzeń, które
zniszczyły moje życie takie jakie wówczas znałem. W czasie tym
uszkodziłem kręgosłup. Doszło do rozerwania kilku pierścieni
włóknistych, w wyniku czego pojawiły się przepukliny uciskające
na zakończenia nerwów obwodowych, powodujące permanentny, nigdy
nie przemijający ból. Uszkodzenia obejmowały kilka
dysków, w tym na odcinku lędźwiowym, oraz na odcinaku
piersiowym. Początkowo nie zdawałem sobie sprawy z tego jak wiele
zmieni to w moim życiu.
Z czasem ból się nasilał, pojawiły się zaburzenia czucia i
koordynacji obu nóg. Pierwotnie objawy te były silniejsze po
stronie prawej. Szybko jednak objęły obie nogi. Ból stawał się
coraz trudniejszy do zniesienia. Towarzyszył mi on - i towarzyszy do
dnia dzisiejszego, w nocy, w dzień, podczas snu i po obudzeniu.
Przestałem w końcu zasypiać jak normalny człowiek, ból nie
pozwalał mi na to, aby zasnąć muszę przyjmować leki nasenne, by
móc przespać choć kilka godzin. Podobnie wyglądają i poranki,
nie budzę się dlatego że jestem wyspany, lecz dlatego że dłużej nie
mogę znieść bólu.
Z czasem nogi stawały się coraz słabsze, czucie powierzchniowe zanikło,
zacząłem się coraz częściej w niekontrolowany sposób przewracać
i potykać, powłóczyć nogami. Jak wspomniałem powyżej, początkowo
objawy te dominowały po stronie prawej. Wiosną kolejnego - 2006 roku,
podczas jednego z takich niekontrolowanych upadków, doznałem
skrętnej kontuzji prawego kolana. Uszkodziłem wiązadło krzyżowe i
łąkotkę. Wczesną jesienią trafiłem na stół operacyjny, gdzie
wykonano, standardowy, jakby mogło się zdawać zabieg - artroskopię. I
tu historia z takim drobiazgiem w odniesieniu do obrazu całości powinna
się skończyć. Jednak się nie kończy...w wyniku błędu, podczas zabiegu
uszkodzono nerw kolanowy, co było przyczyną powstania bolesnego guzka -
nerwiaka. W trzy miesiące po pierwszym zabiegu wykonano drugi, w
którym usunięto guza. I to jednak nie kończy tej historii, gdyż
staw nadal puchnął i dokładał się do całości bólu z jakim
musiałem się zmagać.
W tym czasie prawa noga była już bardzo słaba, szybko postępowały
zaniki mięśni. Mięśni które dawniej były u mnie naprawdę silne i
dobrze wytrenowane. W końcu, szczególnie że prawe kolano już
było słabsze w wyniku zabiegów operacyjnych, zdecydowano się na
przepisanie mi ortezy, która chroniła mnie przed
niekontrolowanym upadkiem, jak i przed ponownym skręceniem stawu. W tym
czasie byłem już bardzo wyniszczony walką z bólem, do już
powstałych przepuklin doszły dwie kolejne, na odcinku piersiowym, co
było bezpośrednim następstwem notorycznego przeciążania pozostałych
odcinków kręgosłupa.
Wiosną 2008 roku trafiłem do Szpitala Klinicznego w Ochojcu. Wykonano
tam kolejną artroskopię prawego kolana. Już podczas zabiegu
operacyjnego okazało się że wstępne rozpoznanie z jakim przyjechałem do
kliniki, całkowicie rozminęło się z rzeczywistością. Okazało się bowiem
że wyniku źle przeprowadzonego pierwszego zabiegu, nie do końca
usunięty kikut łąkotki wbił się pod kątem pod brzeg chrząstki stawowej
i sukcesywnie ją podważając odłamał ją, doprowadzając do
ogólnego spustoszenia w stawie. Lekarze musieli usunąć większość
chrząstki. W wyniku tego poruszam się "na gołych kościach",
porównując obrazowo - jak samochód bez smaru. Po każdym
dłuższym spacerze kolano puchnie, czasem nie mieszcząc się w ortezie.
W takim stanie trafiłem do kolejnej specjalistycznej kliniki na Śląsku,
która miała zająć się regeneracją, bądź wymianą, zniszczonego
stawu. Na termin samej konsultacji przyszło mi czekać prawie dwa lata.
Końcem roku 2010 gdy w końcu doczekałem się rzeczowej konsultacji,
byłem już w tak złym stanie ogólnym że klinika ta
odmówiła mi dalszego leczenia, ze względu właśnie na zły stan
ogólny zdrowia, oraz ryzyko jakie niosło ze sobą zoperowanie
mnie w tym stanie. Zdiagnozowano zaawansowaną polineuropatię obwodową,
co skutecznie wyeliminowało mnie z grona pacjentów
kwalifikujących się do leczenia operacyjnego. Moja ówczesna
forma była / jest, bezpośrednim następstwem zdarzeń jakie rozegrały się
na przestrzeni dwóch lat jakie dzieliły zabieg w Klinice w
Katowicach Ochojec od konsultacji końcem 2010 roku, o czym poniżej. Tak
więc nadal nie mogę powiedzieć że choć ta „drobna” sprawa
znalazła swój szczęśliwy finał.
W latach 2006 – 2008 wysłano mnie dwukrotnie do sanatorium w
ramach prewencji ZUS, prócz tego przeszedłem kilkadziesiąt sesji
rehabilitacyjnych, każda po dwa - trzy tygodnie. Niedowłady nadal się
pogłębiały, mięśnie zanikały, a nogi były coraz słabsze. W końcu gdy i
lewa noga stała się bardzo słaba i coraz częściej zacząłem upadać
właśnie na nią zdecydowano że już czas na drugą ortezę. I tak od
jesieni 2008, w trzy lata po wypadku, tuż po operacji kolana w Klinice
w Ochojcu zacząłem poruszać się w dwóch ortezach i z kulą.
Równocześnie od kilku lat pojawiały się u mnie dziwne, nie
zdiagnozowane objawy, które po prostu starałem się ignorować,
tym bardziej że również nikt z lekarzy nie przejawiał nimi
zainteresowania, jako że nie mieściły się one w szablonowym obrazie
całości. Dziś wiem że były to już pierwsze sygnały tego co ostatecznie
wybuchło w kwietniu 2009 roku.
Wcześniej jednak nastąpiła inna silna nieskojarzona demonstracja
nadchodzącej choroby, której jednak nikt nie skojarzył z
tym co tak naprawdę mi dolegało. Jesienią 2008 roku, zaczęły mnie nękać
silne bóle głowy, oraz nagłe bezprzyczynowe spadki poziomu
glukozy we krwi. Zdarzało się często że znajdowałem się na granicy, lub
wręcz traciłem przytomność. Poziom cukru spadał mi momentami poniżej 35
mml / mol. Po przeprowadzeniu podstawowych badań, z wstępnym
rozpoznaniem - cukrzycy hipoglikemicznej, trafiłem po raz kolejny do
szpitala. Po dokładniejszych badaniach wykluczono jednak tą hipotezę, a
mnie wypisano i zapomniano o sprawię.
Wiosną 2009 roku, pojawiły się kolejne niejednorodne, acz przykre
objawy. Pojawiły się szumy uszne, zawroty głowy, zaburzenia koordynacji
w prawej dłoni, oraz bardzo silne bóle głowy, czasem połączone z
gorączką. Końcem kwietnia, 2009 roku nagle utraciłem słuch,
prawostronnie całkowicie, a lewostronnie częściowo. Nasiliły się
równocześnie zawroty głowy, kłopoty z koncentracją i koordynacją
ruchową.
W takim stanie trafiłem na izbę przyjęć kolejnego szpitala. Tam biorąc
pod uwagę objawy, lekarze obawiali się udaru krwi do mózgu.
Szybko przeprowadzone badania, w tym tomografia, wykluczyły te
podejrzenie. Sprawa zaczęła robić się mocno enigmatyczna. W związku z
czym przyjęto mnie na oddział neurologii w celu przeprowadzenia
dalszych badań. Po dwóch tygodniach, większość z objawów
cofnęła się, a lekarze, jako że nic poza tym co oczywiste (uszkodzenie
kręgosłupa, astma, niedowłady) nie znaleźli, szykowali się do wypisania
mnie do domu. W moim umyśle istniały już jednak pewne podejrzenia,
którymi podzieliłem się w końcu z lekarzem. Rankiem w dniu
wypisu, pobrano ode mnie krew w celu przeprowadzenia badań w kierunku
boreliozy. Na wyniki trzeba było poczekać ponad trzy tygodnie, a jako
że w czasie tym miałem zaplanowany własny ślub kościelny u stóp
tak drogich mi Tatr (w rejonie Kuźnic) wypuszczono mnie w ramach
dyspensy do domu.
Po trzech tygodniach zadzwoniono ze szpitala i właśnie wtedy wszystko
stało się jasne, wszystko ułożyło się w spójną całość. Wyniki
były pozytywne - byłem chory na boreliozę. Z tego powodu przyjęto mnie
ponownie na oddział, gdzie przeprowadzono jesienią 2009 roku
standardowe leczenie, według oficjalnej procedury NFZ, czyli osławionej
28 dniowej antybiotykoterapii. Można więc powiedzieć że swój
miesiąc miodowy spędziłem na szpitalnym łóżku.
W tym miejscu, podobnie jak w przypadku kolana, powinien nastąpić happy
end, przynajmniej według oficjalnych standardów leczniczych w
zakresie boreliozy. Jednak stało się dokładnie na odwrót. Po
przeprowadzeniu leczenia, po okresie trzech miesięcy ponowiono u mnie
kontrolne badanie poziomów przeciwciał Boreliozy, wykonując
standardowe testu Elissa i Western Blot. Wyniki znów były
niestety pozytywne, a miano jednej z grup przeciwciał wysokie. I tyle
było skuteczności tego leczenia...należy też tutaj dodać że
wkrótce po wyjściu ze szpitala objawy ponownie zaczęły się
nasilać, stopniowo rozszerzając się wachlarz kolejnych. Pojawiła się
silna nadwrażliwość na jakiekolwiek dźwięki, oraz dynamiczne bodźce
wzrokowe, zaburzenia równowagi. Ich obecność natychmiast
nasilała zawroty głowy, szumy i piski uszne, oraz bóle głowy.
Borelioza wpłynęła też na nasilenie niedowładów w kończynach
dolnych, oraz duże nasilenie nerwobólu w nogach i plecach.
Po kolejnych kilku miesiącach wykonano ponownie testy, ponownie
pozytywne, powtórzono je również jesienią 2010 roku,
gdzie wyniki znów były pozytywne, a miano jednej z grup
przeciwciał bardzo wysokie. Charakterystyczna stała się również
cykliczność objawów, początkowo w 2009 roku, objawy nasilały się
co miesiąc, na maksymalnie tydzień do dziesięciu dni. Aktualnie
proporcje te są dokładnie odwrotne, pogłębienie objawów,
wciskające mnie w łóżko i zatrzymując w domu trwają po
trzydzieści – czterdzieści dni, a lepsze jedynie trzy do siedmiu
dni. Czasem też następuje nagłe załamanie, pogorszenie, które w
kilka godzin potrafi mnie całkowicie rozbić, doprowadzając na granicę
przytomności.
Wszystko to wpływa nie tylko na mnie, lecz również w bardzo
destrukcyjny sposób na moich najbliższych. Wzmożona
nadwrażliwość na bodźce słuchowe i wzrokowe, skutkuje powstaniem
paradoksalnych wręcz sytuacji, gdy dni zlewają się w całe tygodnie gdy
nawet krótka rozmowa staje się wyzwaniem, a ja większość czasu
zmuszony jestem spędzać w stoperach usznych. Podczas nasileń
objawów, zaburzenia równowagi są czasem tak silne że nie
potrafię przejść kilku metrów prosto, co skutecznie ogranicza
moje możliwości poruszania poza domem.
Jesienią 2011 roku powrócił niespodziewanie problem,
który już kiedyś dał o sobie znać – pojawiły się ponownie
kłopoty z koordynacją ruchową w dłoniach, wraz z zaburzeniami czucia
powierzchniowego w nich. Tym razem inaczej jednak niż wcześniej objawy
te utrzymują się już od ponad dwóch miesięcy, nie cofając się, a
wręcz momentami nasilając. W związku tym czeka mnie ponowny
powrót do szpitala, gdzie podjęte zostaną czynności
diagnostyczne mające na celu wyeliminowanie innych niż borelioza
podejrzeń.
Dziś czas wypełnia mi walka z bólem, zawrotami głowy,
zaburzeniami równowagi, bezsennością, postępującymi
niedowładami, oraz całą masą innych niespecyficznych objawów.
Czasu w którym po kilku latach bezowocnej walki o zdrowie, po
wyczerpaniu wszelkich zasobów finansowych, oraz utraceniu
możliwości zarobkowych, stanąłem wobec sytuacji gdy zabrakło mi
środków na dalsze leczenie, środków na dalszą walkę...
Jako że zasadniczym problemem w mojej obecnej sytuacji jest postępująca
borelioza, a standardowa procedura lecznicza okazała się bezskuteczna,
upatruję ostatniej nadziei w alternatywnej, długoterminowej
antybiotykoterapii, która może się pochwalić o wiele większą
skutecznością w leczeniu. Terapia ta jednak jest bardzo kosztowna, gdyż
jest nierefundowana. Jej koszty mogą sięgać 1500zł miesięcznie.
Równocześnie musi być nadal prowadzona, również nie w
pełni refundowana stała rehabilitacja, oraz stałe leczenie objawowe
pozostałych schorzeń. W tym miejscu wyrósł przede mną mur,
którego nie jestem już w stanie pokonać własnymi siłami... mur
za którym znajduję się być może moja szansa na wyleczenie,
szansa na nowe lepsze życie.
|
|
|
j
a k m o ż e s z m i p o m ó
c: |

Małe Skrzyczne 22.09.2010.
|
Sytuacja w której się
znalazłem, bezradność wobec muru jaki przede mną ona postawiła,
doprowadziła mnie do miejsca w którym zmuszony zostałem, chcąc
kontynuować walkę z chorobą, zwrócić się do Państwa z prośbą o
udzielenie mi swej pomocy. Jest kilka możliwych metod udzielenia mi
wsparcia. Można wesprzeć mnie poprzez wpłaty bezpośrednie na moje konto
otwarte w celu zbiórki środków na leczenie przez fundację
Słoneczko. Można również pobrać z niniejszej strony baner,
który wklejając na własną witrynę, portal, czy blog, przyczynić
się w ten sposób do rozpowszechnienia mojego apelu, zwiększając
moje szanse na zebranie środków potrzebnych do kontynuowania
leczenia. Wreszcie z dniem 01.01.2011. uruchomiona została jeszcze
jedna możliwość, ofiarowania na ten 1% swojego podatku.
Poniżej znajdziecie wskazówki, banery, oraz szczegółowe
informacje odnośnie każdej z tych metod. Wybór należy do
Państwa. Każda forma pomocy jest dla mnie bezcenna, dając szansę na
nowe, lepsze jutro. |
|
|
d a n e s u b
k o n t a d o w p ł a t: |
 |
 |
 |
 |
 |
| umowa na rok 2011 |
 |
| umowa na rok 2012 |
 |
| Kliknij aby powiększyć obrazek |
|
| Jeśli
możecie, jeśli
jesteście w stanie mi w ten sposób pomóż, proszę
o
dokonywanie wpłat na poniższe konto fundacji Słoneczko,
która
otwarła dla mnie subkonto, w celu gromadzenia środków na
leczenie i rehabilitację. Każda nawet najmniejsza ofiara będzie dla
mnie wspaniałym gestem ludzkich serc. Za każdą z nich będę bardzo
wdzięczny. |
| dane
/ tytuł przelewu: |
Fundacja
Pomocy Osobom Niepełnosprawnym "SŁONECZKO"
z
dopiskiem: Na
leczenie i rehabilitację Sebastian Nikiel, symbol 34/N |
| numer
konta dla wpłat w złotych (krajowych): |
| 89 8944
0003 0000 2088 2000 0010 |
| numer
konta dla wpłat w euro (zagranicznych): |
| Kod SWIFT
(BIC): GBW CLP - 76 8944 0003 0000 2088 2000 0050 |
| numer
konta dla wpłat w dolarach USD (zagranicznych): |
| Kod SWIFT
(BIC) GBW CPL PP - 97 8944 0003 0000 2088 2000 0060 |
| nazwa
i adres banku: |
Spółdzielczy Bank
Ludowy
Zakrzewo
/ Oddział
Złotów |
| numer
konta dla wpłat w ramach organizowanych zbiórek publicznych: |
| Uwaga!
Z dniem 01.01.2012. Fundacja Pomocy Osobom Niepełnosprawnym
„Słoneczko” wprowadziła nowy – osobny numer kotna dla
akcji zbiórek publicznych. Nie wpływa to na zamianę
numeru konta w przypadku wpłat darowizn prywatnych, a jedynie w
przypadku ewentualnej organizacji zbiórki publicznej z celem
zbiórki środków na moje dalsze leczenie i rehabilitację.
Wówczas zbierane środki proszę przekazywać na poniższy numer
konta. Informację tę można sprawdzić klikając po lewej – na
obrazek „Umowa o subkoncie” gdzie zamieszono skan
obowiązującej umowy z fundacją na rok 2012. |
| 21 8944 0003 0000 2088 2000 0070 |
|
|
o f i a r o w a n i e
1% p o d a t k u:
|
 |
 |
 |
 |
 |
Kliknij
na miniaturę
aby powiększyć obrazek
|
 |
 |
 |
 |
Kliknij
na miniaturę
aby powiększyć obrazek |
 |
| Szczyt Wielkiej Raczy - 18.08.2011. |
|
Jeżeli
zechcą Państwo ofiarować mi 1% ze Swego podatku, proszę o wpisanie
poniższych danych w odpowiednich rubrykach zeznań podatkowych.
Szczegółowe informacje znajdziecie Państwo poniżej.
* * *
Proszę o
wpisanie ze szczególną uwagą informacji w pozycji na kogo
przekazujecie, szczegółowo swój 1% (cel
szczegółowo), należy wpisać: CEL, IMIĘ I NAZWISKO, ORAZ NUMER
IDENTYFIKACYJNY PODOPIECZNEGO W FUNDACJI. W przeciwnym wypadku Wasze
pieniądze nie trafią na moje konto.
*
* *
|
W celu ofiarowania mi na dalsze leczenie i rehabilitację Swego 1% podatku, należy wpisać w zeznaniu podatkowym, w rubryce:
- wniosek o przekazanie 1% podatku należnego na rzecz organizacji pożytku publicznego (OPP):
- w rubryce „Numer KRS” - wpisujemy numer KRS właściwy dla tej fundacji:
- 0000186434 -
W kolejnym kroku w rubryce „Cel szczegółowy” znajdującej się poniżej wpisujemy:
-Dane osoby podopiecznej fundacji, na którą zdecydowaliście się przekazać swój 1%, w moim przypadku będzie to:
- na leczenie i rehabilitację Sebastian Nikiel ID. 34 / N -
* * *
W
poszczególnych rodzajach dokumentów zeznań podatkowych,
pole o szczegółowej informacji na kogo przekazujecie Państwo
swój 1% to:
PIT 28 – pozycja 128
PIT 36 – pozycja 307
PIT 36L – pozycja 107
PIT 37 – pozycja 126
PIT 38 - pozycja 60
PIT 39 - pozycja 53
* * *
W kolumnie po lewej
stronie dla ułatwienia zostało umieszczone zdjęcie fragmentu PIT 37
ilustrujące zasadę wypełnienia opisanych rubryk w celu przekazania
Swojego 1% podatku. Aby powiększyć zdjęcia wystarczy na nie kliknąć.
|
Dane
do wpisania:
Nazwa
Fundacji i numer KRS:
Fundacja
Pomocy Osobom Niepełnosprawnym „Słoneczko”
numer
KRS: 0000186434
Na
leczenie i rehabilitację Sebastian Nikiel ID. 34/N |
|
|
b a n e r y a
k c j i d o p o b r a n i a : |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
Kliknij
na miniaturę
aby powiększyć obrazek |

Stefanka (Przełęcz Kozia)
04.12.2010. |
Zbiórka publiczna założona przez Kubę Terakowskiego
w związku z akcją
pomocy prowadzoną podczas "XXI Marszonu" |
|
|
|
|
Możecie
również pomóż rozpowszechniając moją prośbę,
mój
apel
poprzez pobranie jednego z banerów akcji zamieszczonych
poniżej
i umieszczanie go na
własnych blogach i witrynach. Aby pobrać wybrany baner, wystarczy na
niego kliknąć, w chwilę potem rozpocznie się pobieranie pliku
spakowanego w formacie Zip. W pobranym pliku prócz samego
zdjęcia znajdziecie
plik tekstowy z danymi. Wstawiając baner na własną stronę, można wybrać
jedną z dwóch metod, albo wstawienia baneru graficznego i
jego
samodzielne zlinkowanie, lub skopiowanie kodu HTML poniżej wybranej
wielkości baneru i jego wklejenie na własnej stronie. Wybrany baner
można pobrać również za pomocą bocznych (po lewej)
przycisków nawigacyjnych.
*
* *
|
| Jeśli
okazałby się Państwu potrzebny inny rozmiar, kształt, lub format
baneru. Mogę przygotować go w dowolnej, odpowiedniej dla Was formie.
Proszę wówczas o kontakt mailowy,
oraz podanie informacji o potrzebnym banerze. |
|

Baner do pobrania: 650px x 161px, format: JPEG
KOD
HTML do skopiowania:
|
| <a
target="_blank"
href="http://s-nikiel-mojegory.pl/o%20mnie/index.html"><img
style="border: 0px solid ; width: 650px; height: 161px;"
alt="baner-apel o pomoc-s.nikiel-www.s-nikiel-mojegory.pl"
src="http://s-nikiel-mojegory.pl/baza%20danych%20wymiennych/leczenie/s.nikiel.baner_poziomy_650x161dpi_JPG.jpg"></a> |

Baner do pobrania: 450px x 111px, format: JPEG
KOD
HTML do skopiowania:
|
| <a
target="_blank"
href="http://s-nikiel-mojegory.pl/o%20mnie/index.html"><img
style="border: 0px solid ; width: 450px; height: 111px;"
alt="baner-apel o pomoc-s.nikiel-www.s-nikiel-mojegory.pl"
src="http://s-nikiel-mojegory.pl/baza%20danych%20wymiennych/leczenie/s.nikiel.baner_poziomy_450x111dpi_JPG.jpg"></a> |
Baner do pobrania: 350px x 86px, format: JPEG
KOD
HTML do skopiowania:
|
| <a
target="_blank"
href="http://s-nikiel-mojegory.pl/o%20mnie/index.html"><img
style="border: 0px solid ; width: 350px; height: 86px;" alt="baner-apel
o pomoc-s.nikiel-www.s-nikiel-mojegory.pl"
src="http://s-nikiel-mojegory.pl/baza%20danych%20wymiennych/leczenie/s.nikiel.baner_poziomy_350x86dpi_JPG.jpg"></a> |

Baner do pobrania: 468px x 60px, format: PNG
KOD
HTML do skopiowania:
|
| <a
target="_blank"
href="http://s-nikiel-mojegory.pl/o%20mnie/index.html"><img
style="border: 0px solid ; width: 468px; height: 60px;" alt="baner-apel
o pomoc-s.nikiel-www.s-nikiel-mojegory.pl"
src="http://s-nikiel-mojegory.pl/baza%20danych%20wymiennych/leczenie/s.nikiel.baner_poziomy_468x60dpi_PNG.png"></a> |
 |
 |
Baner do pobrania: 180px x 260px, format: PNG
KOD
HTML do skopiowania: |
Baner do pobrania: 180px x 260px, format: PNG
KOD
HTML do skopiowania: |
<a target="_blank" href="http://s-nikiel-mojegory.pl/o%20mnie/index.html">
<img style="border: 0px solid ; width: 180px; height: 260px;"
alt="baner-apel o pomoc-s.nikiel-www.s-nikiel-mojegory.pl" src="http://s-nikiel-mojegory.pl/baza%20danych%
20wymiennych/leczenie/s.nikiel.baner_
pionowy_180x260dpi_w.1.PNG.png"></a> |
<a target="_blank" href="http://s-nikiel-mojegory.pl/o%20mnie/index.html">
<img style="border: 0px solid ; width: 180px; height: 260px;" alt="baner-apel o
pomoc-s.nikiel-www.s-nikiel-mojegory.pl"
src="http://s-nikiel-mojegory.pl/baza%20danych%
20wymiennych/leczenie/s.nikiel.baner_pionowy_
180x260dpi_w.2.PNG.png"></a> |
|
|
|
d
a n e f u n d a c j i : |
|
|
Fundacja Pomocy Osobom
Niepełnosprawnym "SŁONECZKO"
Stawnica 33
77 - 400 Złotów
Organizacja Pożytku Publicznego - numer
KRS 0000186434
adres strony: www.fundacja-sloneczko.pl |
 |
|
|
|
|